Posty

Jak Piwniczną oświetlono...

Obraz
  Dolina Popradu słynęła niegdyś z mnogości zakładów przemysłowych licznie usytuowanych wzdłuż koryta Popradu, ale także przy silnych górskich potokach. Jeden z nich, który szczególnie nas zainteresował, znajdował się przy potoku Czercz i należał do Bolesława Dagnana – młynarza, który osiedlił się tutaj wraz z rodziną w 1920 roku. Po wydzierżawieniu działki od miasta wybudował na niej między innymi tartak oraz młyn walcowy, w kolejnych latach dobudował niewielki budynek mieszkalny, a także wydzierżawił od miasta pobliski plac na skład drzewa, tworząc swoisty kompleks przemysłowy i dając tym samym pracę wielu mieszkańcom naszej miejscowości. fot. zbiory Izabeli Kulig, fot. zbiory Jot Deryng Reklama Dagnana z 1927 roku Bogactwo lasów miejskich wpływało nie tylko na liczne powstawanie tartaków, ich zasobami wspierano także mieszkańców. Protokoły Rady mówią, między innymi, o przyznawaniu drewna na opał, pod budownictwo mieszkalne, przemysł, czy na cele budowy mostów na rzece w mi...

Terapeutyczne bogactwo beskidzkich lasów i łąk

Obraz
          Przed ponad 675. laty Nadpopradzie porastała gęsta i nieprzebrana puszcza. Z czasem dokonywano częściowej wycinki okolicznych lasów, by w miejscu dotąd niezamieszkanym i niezagospodarowanym – na surowym korzeniu w dniu 1 lipca 1348 r. założyć Królewskie Wolne Miasto Piwniczna Szyja. Z dekretu lokacyjnego wydanego przez króla Kazimierza Wielkiego wiadomo, że zasadźca Hanko i przybyli wraz z nim osadnicy mogli w określony sposób gospodarować otaczającą ich przyrodą: urządzać polowania, pozyskiwać miód oraz zakładać stawy rybne. W kolejnych wiekach dla tutejszej ludności las był nadal niezwykle istotny: w czasie wojen i okupacji był miejscem schronienia przed wrogiem, a w czasie pokoju stanowił miejsce pracy, źródło materiałów niezbędnych w gospodarstwie i swoistą „jadłodajnio-aptekę”. W lesie pozyskiwano drewno i choinki, pozostałości po wycince (konary i gałęzie) sprzątano i wykorzystywano jako opał, a z opadłych liści i igliwia przygotowywano śció...

„O słoneczko wyszło” Wspomnienie Michała Nakielskiego

Obraz
Nakielski Michał i jego syn Krzysztof. Fot. Montaż na bazie fotografii Piotra Droźdika Brakło dobrego człowieka – wspomina synowa, był to człowiek wysokiej kultury – mówi wnuk, syn wymienia jednym tchem : życzliwy ludziom, wyrozumiały, bezstronny, z poczuciem humoru , wnuczka dodaje: kochał słońce, wyczekiwał na nie i komentował zadowolony „o słoneczko wyszło” . Wspominają : nigdy nie grymasił, zjadał posiłek i zawsze dziękował, na nic się nie skarżył . Kiedy kilka lat przed śmiercią stracił wzrok na jedno oko, też nikomu nic nie powiedział, tak że rodzina nie wie dokładnie, kiedy to się mogło stać. Na pewno nie było to z niedbalstwa, ponieważ dbał o swój wygląd, a także miał swój standardowy plan dnia. Tutaj jednak trzeba dodać, że nie pośpieszał, nie wywierał presji, a odstępstwa były mile widziane, zwłaszcza jeśli dotyczyły „wygłupów”. Michał Nakielski - fot. z rodzinnego archiwum Na bosaka biegłem do szkoły Pochodził z Przysietnicy. Urodził się na Polanie Pieniężnej pod Radziej...

Z rodzinnego archiwum Kleszczyńskich

Obraz
 Kto odkrył to piwniczańskie złoto? Tym złotem Doliny Popradu są oczywiście wody mineralne. Ponad 80 lat temu w „Głosie Podhala” Stanisław Klemensiewicz udzielił następującej odpowiedzi: „ Lwów i Kraków, bo ze Lwowa przyjechali, jako jedni z pierwszych: prof. gimn. Kunsiman, prof. Moroniewicz, Riecterowie, Zachariasiewicz, z Krakowa: ks. Karaś, viceprezydnt Groele, Weineriowie, Simlerowie, malarz Bisier, oczywiście z rodzinami ”. Do tej listy letników, jak określano wówczas przyjeżdzających gości, powinniśmy dodać jeszcze jedno nazwisko - Juliusza Gąsiorowskiego herbu Korwin – lwowskiego lekarza. „Zasługi doktora porównać można z rolą Tytusa Chałubińskiego dla Zakopanego i Józefa Dielta dla Krynicy”  stwierdził Eugeniusz Lebdowicz w słowniku biograficznym „Dawni Piwniczanie”. Co ciekawe Piwniczna jest bliska sercu i nadal odwiedzana przez kolejne pokolenia rodziny Gąsiorowskich. Dzięki projektowi „Tęsknota za uzdrowiskiem” dofinansowanego przez Powiat Nowosądecki nagrany...

KICORZ

Obraz
  Kicorz, ilustracja Maria Ekier      Ciemne lasy, gęste mgły spowijające okolice i naturalna skłonność do wyjaśniania nieznanych zjawisk skłaniały okolicznych mieszkańców do snucia fantastycznych opowieści i powstawania ludowych podań. Powstało ich wiele w Piwnicznej i można się z nimi zapoznać m.in. sięgając po książkę Marii Lebdowiczowej „Skarby w Kicarzy” będącą zbiorem gadek przekazywanych z pokolenia na pokolenie. W ramach naszego projektu "Tajemnice uzdrowiska" ilustracje do legendy "Kicorz" wykonała Maria Ekier (więcej informacji o autorce: www.mariaekier.pl). Poniżej zamieszczamy wspomniane podanie. KICORZ      Kiejsi downo to se ludzie łopowiadali takie rózne rózności ło strachak, światołkak, topielcak i mamunak, co to ponieftóryk wodziuły po krzokak. Zaś dziadek mojego dziadka barz pono lubioł pogworzać ło rycerzak, zbójak i wielkoludak-łolbrzymak, co downo, downo zyły.      Kiejsi barz, barz downo jesce nie było śladu ...